Wydanie piątek, 24 lipca 2026
Gospodarka, która napędza Polskę
Niezależny serwis informacyjny
Biz Dziennik Gospodarka, która napędza Polskę
Czytasz najnowsze wydanie
Biz Dziennik
Gospodarka

1500 firm transportowych zniknęło. Branża grozi protestami

Ponad 1,5 tys. polskich firm transportowych zamknęło działalność od początku 2024 r. Branża zapowiada interwencję w ministerstwie i protesty jesienią.

Redakcja · 8 czerwca 2026
Vintage classic trucks of different colors parked in row on asphalt road against green trees
Fot. K / Pexels · Pexels License

Polska branża transportowa przeżywa jeden z najtrudniejszych okresów w swojej historii. Od początku 2024 roku z rynku zniknęło ponad 1500 przedsiębiorstw przewozowych, a tylko w pierwszych czterech miesiącach bieżącego roku działalność zakończyło blisko 500 kolejnych firm. Dane te pochodzą ze Związku Transport i Logistyka Polska i rysują alarmujący obraz całego sektora.

Skala problemu: ponad 3 proc. firm mniej w dwa lata

Jeszcze kilka lat temu liczba firm transportowych w Polsce systematycznie rosła. Dziś trend wyraźnie się odwrócił — od ubiegłego roku liczba aktywnych przewoźników skurczyła się o ponad 3,3 proc. Co istotne, problemy dotykają zarówno największych graczy dysponujących setkami pojazdów, jak i najmniejszych jednoosobowych działalności.

— Przedsiębiorstwa znikają z rynku często po cichu — mówi Maciej Wroński, prezes Związku Transport i Logistyka Polska. — Jeszcze niedawno obserwowaliśmy wzrosty, dziś mamy do czynienia z cichą erozją całego sektora — dodaje.

Przedstawiciele branży zapowiadają, że w najbliższych dniach spotkają się z przedstawicielami Ministerstwa Infrastruktury, domagając się szybkich działań ze strony rządu. Jeśli rozmowy nie przyniosą efektów, nie wykluczają zorganizowania protestów jesienią tego roku.

Dwa główne problemy: biurokracja i brak kierowców

Eksperci wskazują dwa kluczowe czynniki odpowiedzialne za zapaść w branży: nadmiar procedur administracyjnych oraz pogłębiający się niedobór kierowców zawodowych.

Biurokracja dusi małych przewoźników

Jednym z najbardziej uciążliwych wymogów dla małych firm jest obsługa Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF). Duże przedsiębiorstwa mogą pozwolić sobie na outsourcing tego typu zadań, jednak właściciele kilku ciężarówek często nie mają ani czasu, ani środków, by zlecać obsługę administracyjną na zewnątrz.

— Zaczynamy być tym umęczeni, wbrew hasłom deregulacji — komentuje wprost Maciej Wroński. Jego słowa oddają nastroje panujące w całym środowisku przewoźników, którzy od lat postulują uproszczenie przepisów, a zamiast tego mierzą się z kolejnymi obowiązkami formalnymi.

Dramatyczny spadek liczby zagranicznych kierowców

Równie poważnym wyzwaniem jest kurczący się zasób pracowników za kierownicą. Z danych Związku Transport i Logistyka Polska wynika, że w ciągu ostatnich dwóch lat liczba zagranicznych kierowców zatrudnionych w polskich firmach zmniejszyła się o prawie 16 tysięcy osób. To ogromna luka kadrowa, której krajowy rynek pracy nie jest w stanie szybko wypełnić.

Problemem pozostają przede wszystkim długotrwałe procedury administracyjne związane z wydawaniem zezwoleń na pracę dla doświadczonych kierowców spoza Unii Europejskiej. Nawet jeśli kandydat posiada odpowiednie kwalifikacje i doświadczenie, czas oczekiwania na formalną zgodę skutecznie zniechęca zarówno pracodawców, jak i potencjalnych pracowników.

Rząd deklaruje działania, branża czeka na efekty

Wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec zapewnił, że rząd pracuje nad rozwiązaniami mającymi zwiększyć dostępność zawodu kierowcy. Jednym z rozważanych kroków jest obniżenie wieku uprawniającego do uzyskania prawa jazdy kategorii C i CE, co pozwoliłoby młodszym osobom szybciej wejść na rynek pracy w transporcie.

Jednak zdaniem przedstawicieli branży te działania to za mało i za wolno. Szczególną nadzieję wiązano z rozporządzeniem wpisującym kierowcę ciężarówki na listę zawodów deficytowych — taki status ułatwiłby i przyspieszył zatrudnianie pracowników z zagranicy. Niestety, prace nad tym dokumentem utknęły na etapie konsultacji i jak dotąd nie weszły w życie.

Przewoźnicy zapowiadają, że interwencja w ministerstwie ma właśnie przyspieszyć zakończenie tych prac legislacyjnych.

Gospodarcze konsekwencje mogą być odczuwalne dla wszystkich

Branża transportowa to jeden z filarów polskiej gospodarki. Polska jest największym drogowym przewoźnikiem towarów w Unii Europejskiej, a krajowe firmy obsługują znaczną część handlu wewnątrz Wspólnoty. Dalszy odpływ przedsiębiorstw z rynku może oznaczać wyższe koszty logistyki, dłuższe terminy dostaw i w konsekwencji wzrost cen towarów dla końcowych odbiorców.

Reprezentanci sektora ostrzegają wprost: jeśli rząd nie zareaguje wystarczająco szybko, negatywne skutki odczuje nie tylko transport, ale cała polska gospodarka. Jesień może przynieść pierwsze widoczne protesty — i realne utrudnienia dla łańcuchów dostaw.

Czas na działanie jest teraz. Każdy miesiąc zwłoki to kolejne kilkadziesiąt firm, które po cichu gasną światło i zamykają bramy.

Na podstawie: Business Insider Polska. Tekst opracowany redakcyjnie.