Gospodarka

Migranci niezbędni dla polskiej gospodarki. Kto ich zastąpi?

Co czwarty pracownik w niektórych branżach to obcokrajowiec. Eksperci Deloitte ostrzegają: rezygnacja z migrantów uderzy w ceny i eksport.

Redakcja · 8 czerwca 2026
City workers repairing tram tracks on Piotrkowska Street in Łódź, Poland, amidst classic architecture.
Fot. Filip Chmielecki / Pexels · Pexels License

Polska gospodarka jest w znacznie większym stopniu uzależniona od pracowników z zagranicy, niż mogłoby się wydawać. Najnowszy raport przygotowany przez ekspertów Deloitte we współpracy z Instytutem Spraw Publicznych i firmą badawczą Ipsos rzuca nowe światło na skalę tego zjawiska i jego konsekwencje dla całego rynku pracy.

Co czwarty pracownik to obcokrajowiec

W sektorze usług administrowania i działalności wspierającej — obejmującym m.in. agencje zatrudnienia obsługujące przemysł — średnio jeden na czterech zatrudnionych pochodzi spoza Polski. To jeden z najwyższych wskaźników udziału migrantów w jakiejkolwiek branży krajowej gospodarki.

Nie mniej znaczący jest ich udział w hotelarstwie i gastronomii, gdzie obcokrajowcy stanowią ponad 16 procent zatrudnionych. W transporcie i logistyce odsetek ten wynosi około 14 procent. Silną obecność pracowników zagranicznych odnotowuje się również w budownictwie — sektorze, który od lat boryka się z niedoborem rąk do pracy.

ZUS rejestruje ponad 1,3 mln cudzoziemców

W rejestrach Zakładu Ubezpieczeń Społecznych figuruje obecnie 1,32 miliona obcokrajowców. Liczba ta jednak nie oddaje pełnego obrazu sytuacji — nie uwzględnia bowiem studentów dorabiających dorywczo ani osób pracujących sezonowo w rolnictwie.

Ten ostatni sektor jest szczególnym przypadkiem. Pozyskanie polskich pracowników do pracy przy zbiorach staje się coraz trudniejsze: starsze pokolenie odchodzi na emeryturę, a dla młodych Polaków praca w polu jest zbyt ciężka fizycznie i mało atrakcyjna finansowo. W efekcie rolnictwo jest de facto skazane na siłę roboczą z zagranicy.

Ekspert: rezygnacja z migrantów to już nie opcja

Aleksander Łaszek z Deloitte, współautor omawianego raportu, nie pozostawia złudzeń: w wielu branżach całkowite odejście od zatrudniania cudzoziemców jest już praktycznie niemożliwe. Gdyby do tego doszło, wzmożona rywalizacja o pracowników krajowych nieuchronnie wywindowałaby koszty pracy.

Łańcuch reakcji cenowych

Skutki takiego scenariusza byłyby odczuwalne na wielu poziomach. Wzrost wynagrodzeń w rolnictwie przełożyłby się bezpośrednio na wyższe koszty produkcji w przemyśle spożywczym, a te z kolei uderzyłyby w ceny w gastronomii. Konsumenci zapłaciliby więcej za żywność i usługi.

W niektórych sektorach skutki byłyby jednak szersze niż tylko krajowe. Jak zaznacza Łaszek, wzrost kosztów pracy w branżach zorientowanych na eksport mógłby osłabić konkurencyjność polskich produktów na rynkach zagranicznych. To zagrożenie dla całej polskiej gospodarki, nie tylko dla poszczególnych firm.

Dlaczego Polska potrzebuje migrantów?

Zjawisko to ma kilka wzajemnie powiązanych przyczyn:

  • Demograficzny regres — starzenie się społeczeństwa i malejąca liczba osób w wieku produkcyjnym tworzą strukturalną lukę na rynku pracy.
  • Aspiracje zawodowe młodych Polaków — kolejne roczniki wybierają zawody wymagające wyższych kwalifikacji, unikając pracy fizycznej.
  • Dynamiczny wzrost gospodarczy — rosnący popyt na pracę w budownictwie, logistyce i usługach przewyższa krajową podaż.

Gospodarcze konsekwencje zależności od cudzoziemców

Zależność od pracowników zagranicznych rodzi też pytania o stabilność tej sytuacji w dłuższej perspektywie. Zmiany polityczne, konflikty zbrojne w regionie czy zaostrzenie przepisów migracyjnych mogą w krótkim czasie ograniczyć dostępność siły roboczej z zagranicy.

Dlatego eksperci wskazują, że kluczowe jest nie tylko bieżące zarządzanie migracją zarobkową, ale też długofalowa polityka integracji cudzoziemców na polskim rynku pracy oraz inwestycje w automatyzację i robotyzację tych sektorów, które są najbardziej narażone na niedobory kadrowe.

Jedno jest pewne: migranci stali się trwałym elementem polskiej gospodarki. Ich rola nie ogranicza się do łatania dziur kadrowych — w wielu branżach to oni podtrzymują ciągłość produkcji i świadczenia usług, od których zależy codzienne życie milionów Polaków.

Na podstawie: Forsal.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.