Chińska konkurencja kosztuje Polskę 49 mld zł rocznie
Europejski przemysł traci 87 mld euro na rzecz Chin. Polska utraciła 11,4 mld euro wartości dodanej w 2025 r.
Polska gospodarka utraciła w 2025 roku 11,4 miliarda euro (około 49 miliardów złotych) wartości dodanej z powodu ekspansji chińskiej konkurencji, wynika z raportu Związku Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Ośrodka Studiów Wschodnich opublikowanego w poniedziałek. Straty te stanowią część większego problemu — całą Unię Europejską drenaż wartości dodanej osiągnął poziom 87 miliardów euro rocznie, a zagrożonych jest nawet 45 tysięcy polskich miejsc pracy.
Skalę problemu ilustruje nowa fala ekspansji gospodarczej z Pekinu
Aktualny scenariusz różni się diametralnie od pierwszej fali globalizacji z początku XXI wieku. Wówczas chińskie towary konkurowały głównie ceną w segmentach niskonakładowych. Dziś presja ze strony Chin uderza bezpośrednio w technologiczny i przemysłowy rdzeń Europy — motoryzację, sektor maszynowy, chemię oraz zielone technologie. Raport autorów określa to zjawisko mianem “chińskiego szoku 2.0”.
Europejski przemysł odczuwa skutki tego przesunięcia szczególnie boleśnie. Autorzy raportu wykazali, że największe straty poniosły kluczowe sektory unijnego przetwórstwa:
| Sektor | Strata w 2025 r. | Strata w zł |
|---|---|---|
| Motoryzacja i elektromobilność | 28,5 mld euro | ~122 mld zł |
| Maszyny i urządzenia | 22,1 mld euro | ~95 mld zł |
| Komponenty IT i elektronika | 19,8 mld euro | ~85 mld zł |
| Pozostałe sektory | 16,6 mld euro | ~71 mld zł |
| Razem UE | 87 mld euro | ~373 mld zł |
Dla Polski największe zagrożenie dotyczy produkcji baterii, części motoryzacyjnych, AGD oraz stali — branż, które stanowią istotną część polskiego eksportu i zatrudnienia.
Asymetria konkurencji: państwowy kapitalizm kontra rynek
Polscy i europejscy przedsiębiorcy nie mierzą się z tradycyjną konkurencją — borykają się z potężną machiną “państwowego kapitalizmu”. Raport wskazuje, że chińskie firmy otrzymują średnio od 3 do 8 razy więcej wsparcia publicznego niż przedsiębiorstwa w krajach OECD. To ogromna asymetria, którą trudno przezwyciężyć siłami rynkowymi.
Chińskie podmioty systemowo omijają unijne normy i korzystają z luk regulacyjnych, szczególnie poprzez platformy e-commerce wysyłające towary bezpośrednio do konsumentów. Kontrola celna i techniczna tych produktów pozostaje niewystarczająca. Badanie ankietowe przeprowadzone na potrzeby raportu wykazało, że aż 71 procent polskich przedsiębiorców negatywnie ocenia wpływ ekspansji chińskich firm na rodzimą gospodarkę.
Skala zagrożenia dla europejskiego eksportu
Wedle szacunków francuskiego Haut-Commissariat a la Stratégie et au Plan presja konkurencyjna ze strony Chin obejmuje blisko 24 procent całkowitego eksportu państw Unii Europejskiej. Nawet najmniej narażone kraje lokują prawie 10 procent swojego eksportu na rynkach, gdzie rywalizacja z chińskimi podmiotami jest szczególnie silna i nierówna.
Wrażliwość na tę presję jest zróżnicowana geograficznie. Największe gospodarki UE — Niemcy (32 proc. eksportu), Francja (26 proc.) i Włochy (25 proc.) — borykają się z intensywną konkurencją. Jednak również uprzemysłowione kraje Europy Środkowej wykazują wysoką wrażliwość: Słowacja (28 proc.), Szwecja (27 proc.) i Czechy (25 proc.). Polska w tym rankingu zajmuje bardziej komfortową pozycję — presja chińska dotyczy 15 procent polskiego eksportu, co wynika z bardziej zdywersyfikowanej struktury gospodarki.
Amerykańska firma badawcza Rhodium Group szacuje, że z powodu chińskiej ekspansji Unia Europejska traci dziennie 500 miejsc pracy w przetwórstwie przemysłowym. To oznacza utratę 182,5 tysięcy stanowisk rocznie — skalę porównywalną z całym miastem średniej wielkości.
Co to oznacza dla przyszłości?
Jeśli obecna dynamika wzrostu importu z Chin zostanie utrzymana, zagrożona może być produkcja w sektorach odpowiadających łącznie za 55 procent unijnego przetwórstwa przemysłowego. Najbardziej narażone pozostają Niemcy oraz gospodarki Europy Środkowej silnie związane z niemieckim zapleczem przemysłowym — szczególnie Słowacja, Czechy i Słowenia. Polska, dzięki zdywersyfikowanej gospodarce, jest mniej zagrożona, ale to nie oznacza bezpieczeństwa. Wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich dr Jakub Jakóbowski podkreśla, że w polskiej debacie publicznej kwestia chińskiej ekspansji przemysłowej wciąż rzadko przedstawiana jest jako bezpośredni problem polskich firm.
Rekomendacje ekspertów: od obrony do transformacji
Autorzy raportu proponują kompleksową zmianę podejścia. Po stronie polityki państwowej rekomendują:
- Odejście od dyktatu najniższej ceny w zamówieniach publicznych na rzecz kryteriów całkowitego kosztu posiadania, trwałości i bezpieczeństwa dostaw
- Szerokie stosowanie klauzul local content — preferowanie produktów wytworzonych w Polsce i krajach UE
- Zaostrzenie nadzoru i egzekwowania przepisów, w tym bezwzględna kontrola celna i techniczna produktów z chińskich platform e-commerce
- Wsparcie finansowe dla odbudowy europejskich zdolności produkcyjnych — od leków krytycznych, przez półprzewodniki, aż po magnesy i ogniwa
Wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Jakub Bińkowski uważa, że konieczne jest wdrożenie ochrony europejskiego rynku na wzór amerykański oraz realizacja propozycji zawartych w unijnym Industrial Accelerator Act.
Z kolei polski biznes wymaga transformacji. Firmy muszą masowo wdrażać rozwiązania Przemysłu 4.0 — robotyzację i sztuczną inteligencję — oraz porzucić mało rentowną rolę anonimowych podwykonawców (white-label) na rzecz budowy silnych, własnych i chronionych patentami marek. Wiceminister rozwoju i technologii Michał Jaros podkreśla, że odpowiedzią na globalne wyzwania nie może być rezygnacja z otwartości gospodarczej, lecz wyrównywanie pola gry i budowa silniejszej bazy przemysłowej, zdolnej do konkurowania jakością, innowacyjnością i produktywnością.
Raport jasno wskazuje: rynkowa konkurencja i wolny handel zbudowały potęgę gospodarczą Polski w ostatnich trzech dekadach, ale reguły gry uległy bezpowrotnej zmianie. Świat nie będzie czekać na polską refleksję — konieczna jest natychmiast aktywna polityka przemysłowa i selektywny protekcjonizm.
Najczęstsze pytania
Ile Polski gospodarka straciła z powodu konkurencji chińskiej?
Polska utraciła 11,4 mld euro (ok. 49 mld zł) wartości dodanej w 2025 r. Zagrożonych jest nawet 45 tys. miejsc pracy, szczególnie w produkcji baterii, części motoryzacyjnych, AGD i stali.
Jakie sektory europejskiego przemysłu najbardziej cierpią na ekspansję Chin?
Motoryzacja i elektromobilność straciły 28,5 mld euro, maszyny i urządzenia — 22,1 mld euro, a komponenty IT i elektronika — 19,8 mld euro. Razem stanowią to 70 proc. całkowitych strat UE.
Dlaczego chińskie firmy mają przewagę konkurencyjną?
Chińskie podmioty otrzymują średnio 3–8 razy więcej wsparcia publicznego niż firmy w krajach OECD, generują gigantyczną nadprodukcję i omijają normy unijne poprzez platformy e-commerce, unikając kontroli.
Czy Polska jest bardziej lub mniej narażona na chińską konkurencję niż inne kraje UE?
Polska jest mniej narażona niż Niemcy (32 proc. eksportu), Francja (26 proc.) czy Czechy (25 proc.), dzięki bardziej zdywersyfikowanej gospodarce, ale 15 proc. polskiego eksportu zmaga się z presją chińską.
Co powinny zrobić polskie firmy, aby konkurować z Chinami?
Muszą wdrażać Przemysł 4.0 (robotyzacja, sztuczna inteligencja), budować własne marki chronione patentami i porzucić rolę anonimowych podwykonawców na rzecz produktów wysokiej wartości dodanej.
Na podstawie: Business Insider Polska. Tekst opracowany redakcyjnie.