Polska dogoni Niemcy do 2040 roku. Prognoza ekonomisty
Ekonomista Marcin Piątkowski prognozuje, że Polska zbliży się do poziomu zamożności Niemiec około 2040 roku. Polska ma już 72% niemieckiego PKB per capita.
Polska ma szansę wyrównać poziom zamożności Niemiec w ciągu kilkunastu lat — wynika z prognozy ekonomisty Marcina Piątkowskiego z Akademii Leona Koźmińskiego, który współpracuje również z Bankiem Światowym. Teza ta oznacza, że luka dochodowa między dwoma krajami, która przez dekady wydawała się nie do pokonania, stopniowo się zmniejsza.
Jak wygląda obecna przepaść dochodowa?
Dane pokazują znaczący postęp Polski w ostatnich ćwierćwieczach. Polskie PKB per capita w przeliczeniu na parytet siły nabywczej wynosi około 54,3 tysiąca dolarów, podczas gdy niemiecki sięga 75,4 tysiąca dolarów. To oznacza, że Polska znajduje się na poziomie 72% wyniku Niemiec.
Aby dostrzec skalę zmian, warto spojrzeć wstecz. Na początku XXI wieku, w roku 2000, polska gospodarka osiągała zaledwie 40% poziomu zamożności Niemiec. W ciągu ćwierćwiecza różnica zmniejszyła się o 32 punkty procentowe — zmiana, która w tamtym okresie byłaby trudna do wyobrażenia.
| Rok | Polska (% poziomu Niemiec) | PKB per capita Polska (tys. USD, PPP) | PKB per capita Niemcy (tys. USD, PPP) |
|---|---|---|---|
| 2000 | 40% | — | — |
| 2025 | 72% | ~54,3 | ~75,4 |
Dlaczego Polska rośnie szybciej?
Prognoza Piątkowskiego opiera się na obserwacji asymetrii wzrostu. W 2025 roku polska gospodarka ma wzrosnąć o 3,6%, podczas gdy niemiecka zaledwie o 0,2%. To oznacza, że Polska rośnie 18 razy szybciej — dynamika, która w dłuższej perspektywie może rzeczywiście zmniejszyć dystans.
Różnica w tempach wzrostu nie jest przypadkowa. Polska gospodarka, będąc mniej zaawansowaną technologicznie, ma więcej przestrzeni do doganiania i modernizacji. Niemcy, jako wysoko rozwinięty kraj, napotyka naturalny efekt saturacji — trudniej osiągnąć wysokie wzrosty, gdy gospodarka jest już w pełni sformalizowana i zmechanizowana.
Co mówią relacje handlowe?
Handel między Polską a Niemcami ujawnia skalę integracji gospodarczej. W pierwszej połowie 2026 roku niemiecki eksport do Polski wyniósł 53,8 miliarda euro. To porównanie, które warte jest uwagi: niemiecki eksport do Polski jest prawie dwukrotnie wyższy niż niemiecki eksport do Chin — kraju ponad 40 razy liczniejszego.
Fakt ten ilustruje znaczenie Polski jako rynku dla niemieckiej gospodarki. Polska nie jest tylko odbiorcom towarów; jest ważnym partnerem handlowym, którego rynek przyciąga inwestycje i zainteresowanie niemieckich producentów. To pośrednio świadczy o rosnącej zdolności polskich konsumentów do zakupów i wzrastającej zamożności społeczeństwa.
Jakie warunki muszą być spełnione?
Piątkowski nie przedstawia prognozy jako pewnika. Wskazuje, że wyrównanie poziomu zamożności z Niemcami do 2040 roku wymaga spełnienia kilku kluczowych warunków. Po pierwsze — konsekwentna polityka gospodarcza, która będzie wspierać przedsiębiorczość i stabilność inwestycji. Po drugie — znaczące inwestycje w innowacje, które pozwolą polskiej gospodarce przejść z produkcji niskomarżowej na bardziej zaawansowaną technologicznie.
Trzecim elementem jest budowa globalnych marek — produktów i usług polskiego pochodzenia, które będą konkurować na światowych rynkach, a nie tylko na europejskim. Bez tych elementów wzrost może zwolnić, a prognoza pozostać jedynie teoretycznym scenariuszem.
Co to oznacza dla polskiej gospodarki?
Scenariusz wyrównania z Niemcami do 2040 roku ma głębokie implikacje dla polskiego rynku pracy, konsumpcji i inwestycji. Jeśli prognoza się sprawdzi, oznaczać będzie wzrost wynagrodzeń realnych, poprawę standardu życia i większą zdolność polskich firm do konkurowania na rynkach międzynarodowych.
Jednocześnie warto pamiętać, że Polska pozostaje poniżej średniej Unii Europejskiej — w 2025 roku o 10-20% — co oznacza, że przed polską gospodarką leży jeszcze znaczna droga. Jednak tendencja jest wyraźna: luka się zmniejsza, a tempo zmian przyspieszą, jeśli będą spełnione warunki wskazane przez ekspertów.
Na podstawie: BitHub.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.