WATS na GPW: pierwsze sesje nowego systemu transakcyjnego
Jak przebiegło wdrożenie systemu WATS na warszawskiej giełdzie? Sprawdzamy wyniki pierwszych sesji, opinie domów maklerskich i skutki dla inwestorów.
Wdrożenie systemu WATS na GPW to jedna z największych zmian technologicznych w warszawskiej giełdzie ostatnich lat. Nowa platforma zastępuje dotychczasowy system UTP i ma obsługiwać zlecenia wielokrotnie szybciej niż poprzednik.
Dlaczego WATS zastępuje dotychczasowy system UTP?
Wymiana systemu transakcyjnego ma na celu zwiększenie wydajności i uniezależnienie giełdy od zewnętrznych rozwiązań. WATS to autorski silnik giełdowy GPW, który przejmuje funkcje dotychczasowego rozwiązania licencyjnego NYSE Euronext. Dla uczestników rynku oznacza to przede wszystkim zmianę infrastruktury, od której zależy przesyłanie zleceń i dostęp do danych.
Sam projekt długo czekał na realizację. Pierwotny termin uruchomienia przypadał na początek 2024 r., jednak był wielokrotnie przekładany, a ostateczne wdrożenie wyznaczono na październik 2026 r.
Jak przebiegły pierwsze sesje na GPW?
Prezes GPW Tomasz Bardziłowski ogłosił sukces wdrożenia po czterech sesjach. W tym okresie zawarto 1,02 mln transakcji o łącznej wartości 9,4 mld zł. Giełda poinformowała, że nie wystąpiły nieplanowane przerwy w handlu.
Warto przeliczyć te dane na wartość pojedynczej transakcji. Przy 9,4 mld zł obrotu i 1,02 mln transakcji średnia wartość jednej operacji wynosi około 9,2 tys. zł. To wskaźnik orientacyjny, ale pokazuje, że nowy system obsłużył zarówno drobne, jak i duże zlecenia w normalnym rytmie handlu.
Wyniki w liczbach
| Parametr | Przed wdrożeniem | Po wdrożeniu WATS | Zmiana |
|---|---|---|---|
| Przepustowość (zleceń na sekundę) | 20 000 | 100 000 | 5-krotny wzrost |
| Opóźnienie danych rynkowych | 650 mikrosekund | 50 mikrosekund | ok. 13-krotne skrócenie |
Co na temat wdrożenia mówią domy maklerskie?
Opinie uczestników rynku nie były jednoznaczne. Dom maklerski XTB, reprezentowany przez Filipa Kaczmarzyka, nie zgłosił problemów w pierwszych dniach handlu, ale wskazał na trudności wynikające z kontaktu z zewnętrznymi dostawcami, które przełożyły się na opóźnienia wdrożeń. Biuro maklerskie Alior Banku określiło przebieg sesji jako spokojny i stabilny. Z kolei mBank oraz BM ING nie odnotowały błędów we własnych aplikacjach.
Inne podmioty wskazywały na koszty i złożoność procesu. DM BOŚ, w osobie Konrada Ryczki, zwrócił uwagę na znaczne obciążenie mocy produkcyjnych. BM ING podkreślił, że przygotowanie zmian było pracochłonne, dlatego przygotowano plan awaryjnego powrotu do poprzedniego rozwiązania (rollback). BM mBanku wskazał natomiast na konieczność modyfikacji wszystkich systemów transakcyjnych i rozliczeniowych.
Co oznaczają zmiany dla inwestorów indywidualnych?
Najbardziej odczuwalnym skutkiem dla klientów okazały się statyczne widełki cenowe. Według GPW to właśnie one były główną przyczyną kontaktów z biurami obsługi klienta, a w tym okresie dzwoniło do nich więcej osób niż zwykle. Równocześnie obowiązuje zakaz składania zleceń z limitami poza widełkami cenowymi, co warto uwzględnić przy planowaniu transakcji.
Infrastruktura giełdy została przeniesiona do centrum danych Equinix, co ma wspierać stabilność i szybkość obsługi rynku.
Co to oznacza dla Ciebie?
Dla przeciętnego inwestora najważniejsze są trzy kwestie. Po pierwsze, przed złożeniem zlecenia z limitem warto sprawdzić aktualne widełki cenowe, bo zlecenie poza nimi zostanie odrzucone. Po drugie, jeśli korzystasz z konkretnego domu maklerskiego, dobrze jest śledzić komunikaty jego aplikacji, ponieważ doświadczenia brokerów się różniły. Po trzecie, szybsze dane rynkowe i większa przepustowość powinny docelowo ograniczać ryzyko zawieszeń handlu, choć dopiero dłuższy okres eksploatacji pokaże, jak system zachowa się przy większym obciążeniu.
Na podstawie: Bankier.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.