Gospodarka

Polska gospodarka 2026: PKB wzrośnie o 3,5% mimo ryzyk

Ekonomiści BNP Paribas prognozują solidny wzrost PKB Polski w 2026 r. Jakie ryzyka grożą gospodarce i co napędzi inwestycje? Sprawdź analizę.

Redakcja · 9 czerwca 2026
Close-up of a financial report showing sales data with dramatic depth of field.
Fot. RDNE Stock project / Pexels · Pexels License

Polska gospodarka wchodzi w 2026 rok z wyraźnym impulsem wzrostowym. Ekonomiści Banku BNP Paribas szacują, że produkt krajowy brutto zwiększy się w tym roku o 3,5% – nieznacznie mniej niż 3,6% odnotowane w roku poprzednim. Jednocześnie średnioroczna inflacja ma wyhamować do 3,2%. Optymizm analityków studzi jednak eskalacja napięć na Bliskim Wschodzie i związany z nią wzrost cen surowców energetycznych.

Solidny wzrost PKB, ale chmury na horyzoncie

W czwartym kwartale 2025 roku dynamika PKB przekroczyła 4% rok do roku. Na tak dobry wynik złożyły się równocześnie rosnący popyt krajowy i zagraniczny, odbicie inwestycji oraz stabilny wzrost wydatków konsumpcyjnych. Pierwsze dwa miesiące bieżącego roku również wyglądały zachęcająco, mimo sezonowego spowolnienia aktywności w zimowych miesiącach.

Sytuacja zaczęła się komplikować po ataku na Iran, który wywindował ceny ropy naftowej i pogorszył nastroje zarówno konsumentów, jak i przedsiębiorców.

– Nasz bazowy scenariusz makro wciąż pozostaje dość optymistyczny, jednak oparty jest na założeniu, że sytuacja na Bliskim Wschodzie wkrótce się unormuje. Ewentualne przedłużenie konfliktu rodzi ryzyko wyższej presji cenowej i słabszej kondycji gospodarki – ocenia Michał Dybuła, główny ekonomista Banku BNP Paribas.

Cieśnina Ormuz – wąskie gardło światowej energetyki

Kluczowym elementem układanki pozostaje cieśnina Ormuz. Analitycy BNP Paribas podkreślają, że bez przywrócenia swobodnego tranzytu przez ten strategiczny szlak morski rynek surowców energetycznych nie wróci do równowagi.

W wyniku konfliktu eksport ropy surowej i produktów rafineryjnych z rejonu Zatoki Perskiej zmniejszył się o około 13–15 mln baryłek dziennie, co odpowiada ponad 10% światowego zużycia paliw. Lukę w podaży łatają na razie działania doraźne: uwolnienie rezerw strategicznych przez Stany Zjednoczone, częściowe zniesienie sankcji na rosyjską ropę oraz ograniczenie importu przez Chiny.

– Pozbawienie rynków tak dużej ilości surowców przez dłuższy czas może skutkować dalszym znaczącym wzrostem cen, który wytrąciłby globalną gospodarkę z równowagi – ostrzega Marcin Kujawski, starszy ekonomista Banku BNP Paribas.

Konsumenci zaciskają pasa, eksport pod presją

Wzrost cen paliw i geopolityczna niepewność odciskają piętno na nastrojach konsumentów. Badania koniunktury w Polsce od marca zaczęły wskazywać na pogorszenie, co może oznaczać wyhamowanie realnego wzrostu wydatków gospodarstw domowych z około 4% rok do roku do poziomu 2–2,5% w dalszej części roku.

Ekonomistów nieco uspokaja fakt, że w ubiegłym roku Polacy zgromadzili znaczące oszczędności, które mogą stanowić bufor dla konsumpcji. Niemniej popyt wewnętrzny prawdopodobnie nie będzie już tak silnym motorem wzrostu jak dotychczas.

Równolegle w Europie Zachodniej nastroje konsumentów wyraźnie się pogorszyły po wybuchu konfliktu w Iranie, co może negatywnie odbić się na polskim eksporcie. Pewnym pozytywem jest natomiast poprawa kondycji europejskiego przemysłu na początku roku, wspierana przez wyższe wydatki publiczne w Niemczech i rosnące nakłady na zbrojenia w całej Europie.

Rekordowy napływ funduszy europejskich jako koło zamachowe

Głównym filarem wzrostu inwestycji w 2026 roku mają być środki unijne. Ekonomiści BNP Paribas prognozują bezprecedensowy w polskiej historii napływ funduszy z Brukseli – przy pełnym wykorzystaniu środków z Krajowego Planu Odbudowy ich łączna wartość może sięgnąć około 50 mld euro, czyli blisko 210 mld złotych.

Do końca roku do beneficjentów powinny trafić granty z KPO o wartości blisko 60 mld zł. Dodatkowym zastrzykiem będą środki z programu SAFE – Polska otrzyma w jego ramach pożyczki na obronność w wysokości 43,7 mld euro.

– Olbrzymia skala napływu funduszy europejskich powinna wspierać producentów dóbr kapitałowych. Perspektywy dla branż takich jak produkcja maszyn, sprzętu transportowego czy szeroko rozumianych zbrojeń rysują się obiecująco – wskazuje Tomasz Tyc, starszy ekonomista Banku BNP Paribas.

Analitycy liczą też na ożywienie w sektorze budowlanym, który od 2024 roku pozostaje praktycznie w zastoju. Wiosenne dane sugerują pewną poprawę po trudnym zimowym sezonie.

Inflacja przyspieszy, ale efekty drugiej rundy na razie ograniczone

Po wybuchu konfliktu w Zatoce Perskiej inflacja CPI w Polsce wyraźnie przyspieszyła. Wzrosła nie tylko inflacja paliw, ale także inflacja bazowa, wyłączająca energię i żywność. Rodzi to pytanie o tzw. efekty drugiej rundy – czyli przenoszenie się wyższych kosztów energii na ceny pozostałych towarów i usług.

Ekonomiści BNP Paribas wskazują jednak na kilka czynników ograniczających ryzyko powtórki z lat 2021–2022. Ceny frachtu międzynarodowego jak dotąd nie wzrosły gwałtownie, złoty umocnił się względem dolara w ciągu ostatnich 18 miesięcy, a dynamika wynagrodzeń wyhamowała do poziomu 5,5–6%. Nie ma też tak silnego skoku popytu konsumpcyjnego jak przed czterema laty.

Zgodnie z prognozami inflacja CPI może przyspieszyć do około 4% pod koniec bieżącego roku, by następnie stopniowo zwalniać w kierunku celu inflacyjnego w połowie 2027 roku. Stopy procentowe i kurs walutowy mają pozostać stabilne do końca 2026 roku – o ile sytuacja geopolityczna nie ulegnie dalszemu pogorszeniu.

Stagflacja – realny scenariusz czy czarny łabędź?

W przypadku zamknięcia cieśniny Ormuz lub dalszej eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie widmo stagflacji – połączenia słabego wzrostu z wysoką inflacją, z którym Polska zmagała się w 2023 roku – mogłoby powrócić. Na razie jednak bazowy scenariusz zakłada normalizację sytuacji geopolitycznej i trwały spadek cen surowców energetycznych, co pozwala analitykom zachować umiarkowany optymizm co do perspektyw polskiej gospodarki.

Na podstawie: gospodarkaPodkarpacka.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.