Gospodarka

Polska bez migrantów? Ekonomiczne koszty mogą być ogromne

Analiza wpływu imigracji na gospodarkę Polski. Migranci stanowią już 5-7% populacji i pracują w kluczowych sektorach.

Redakcja · 20 czerwca 2026
A man analyzing stock market charts with a pen, holding a paper report indoors.
Fot. www.kaboompics.com / Pexels · Pexels License

Polska bez migrantów straciłaby kluczowych pracowników i doświadczyłaby spowolnienia gospodarczego, choć dokładne koszty takiego scenariusza są trudne do precyzyjnego oszacowania dla naszego kraju. Analiza danych z innych krajów europejskich, zwłaszcza Szwajcarii, pokazuje, jak drogo kosztuje całkowite ograniczenie imigracji.

Imigracja w Polsce: od marginalizacji do znaczącego udziału

Polska przechodzi dynamiczną transformację w kwestii imigracji. W 2024 roku osoby urodzone za granicą stanowiły niemal 5% populacji kraju, podczas gdy kilka lat wcześniej udział ten wynosił poniżej 2%. To znaczący wzrost, szczególnie biorąc pod uwagę, że przed aneksją Krymu przez Rosję w 2014 roku trend był wręcz spadkowy.

Ale oficjalne statystyki ONZ mogą być niedoszacowaniem. Autorzy raportu “Migracja w Polsce. Fakty, wpływ, kierunki działania” z maja 2024 roku szacują, że w Polsce przebywa około 2,5 mln cudzoziemców, a nie 1,7 mln jak podaje ONZ. To oznaczałoby, że migranci stanowią nawet 7% populacji kraju. Jeszcze bardziej imponujące są szacunki dotyczące rynku pracy: ekonomiści z Narodowego Banku Polskiego (Paweł Strzelecki, Jakub Growiec i Robert Wyszyński) sugerują, że uwzględniając szarą strefę, już niemal co dziesiąta osoba pracująca nad Wisłą jest cudzoziemcem.

Migranci na świecie: trend, który się wzmacnia

Polska nie jest osamotniona w przyciąganiu migrantów. Według Departamentu Spraw Gospodarczych i Społecznych ONZ, w 2024 roku liczba migrantów na świecie – ludzi żyjących poza krajem urodzenia – przekraczała 304 miliony. Od początku XXI wieku liczba ta zwiększyła się o 74%, czyli dwa razy szybciej niż całkowita populacja globu.

KrajUdział migrantów w 2000 r.Udział migrantów w 2024 r.Zmiana (p.p.)
Wielka Brytania8,1%17,1%+9,0
Hiszpania5,0%18,2%+13,2
Szwajcaria20,0%+31,0%+11,0%+
Polska~2,0%5,0%+3,0
Świat (średnia)2,83%3,73%+0,9

Dane pokazują, że kraje zamożne przyciągają migrantów znacznie szybciej niż średnia globalna. Polska, choć wciąż poniżej poziomu Wielkiej Brytanii czy Hiszpanii, dynamicznie dogania.

Szwajcaria: lekcja ekonomii imigracji

Najlepszym przykładem kosztów ograniczenia imigracji jest niedawne referendum w Szwajcarii z czerwca 2024 roku. Szwajcarska Partia Ludowa (SVP) postulowała zatrzymanie wzrostu populacji kraju na poziomie 10 milionów osób. Pomysł został odrzucony, ale zadziwiająco duże poparcie (45,2% głosów) pokazuje, jak silne są antyimigranckie nastroje nawet w bogatych krajach.

Prognozy Federalnego Urzędu Statystycznego Szwajcarii wskazują, że próg 10 milionów osób ludność kraju przekroczy za około 15 lat (obecnie wynosi 9,1 mln). Wzrost ten byłby wyłącznie skutkiem napływu cudzoziemców, ponieważ współczynnik dzietności w Szwajcarii wynosi zaledwie 1,3 dziecka na kobietę w wieku rozrodczym.

Ekonomiczne skutki ograniczenia imigracji w Szwajcarii

Analitycy think-tanku Demografik szacowali, że zatrzymanie wzrostu populacji na poziomie 10 milionów osób miałoby poważne konsekwencje ekonomiczne:

  • Deficyt pracowników: Znacznie szybciej zwiększałby się niedobór pracowników w kluczowych sektorach gospodarki (opieka zdrowotna, budownictwo, usługi).
  • Starzejące się społeczeństwo: Udział osób w wieku poprodukcyjnym szybko by wzrastał, co zwiększyłoby obciążenie dla pracujących.
  • Spadek PKB: Realny produkt krajowy Szwajcarii byłby o około 12% mniejszy do końca stulecia w scenariuszu bez imigracji.

Co to oznacza: Szwajcaria, jedna z bogatszych i lepiej zarządzanych gospodarek świata, straciłaby znaczną część swojego potencjału wzrostu. Sektory, które budują jej konkurencyjność – finanse, pharma, technologia – zawdzięczają swoją innowacyjność zdolności przyciągania wysoko wykwalifikowanych specjalistów z zagranicy, głównie z UE.

Polska perspektywa: od teorii do praktyki

Choć Polska nie ma jeszcze takich danych jak Szwajcaria, logika ekonomiczna jest podobna. Migranci w Polsce pracują w sektorach, gdzie brakuje rąk do pracy: w opiece zdrowotnej, budownictwie, rolnictwie i usługach. Bez nich te sektory doświadczałyby jeszcze większych niedoborów pracowników.

Ważne jest zrozumienie, że migranci nie są tylko konkurencją dla lokalnych pracowników. Są oni jednocześnie:

  • Źródłem podaży pracy – uzupełniają niedobory w zawodach, gdzie brakuje chętnych Polaków
  • Źródłem popytu – konsumują towary i usługi, wspierając gospodarkę
  • Podatnikami – płacą podatki i składki, finansując systemy publiczne

Globalne nastroje antyimigranckie a rzeczywistość ekonomiczna

Aktualnie w wielu krajach obserwujemy rozbieżność między nastrojami społecznymi a rzeczywistymi korzyściami ekonomicznymi z imigracji. Seria kryzysów z ostatnich lat (pandemia, inflacja, kryzysy energetyczne) zwiększyła napięcia społeczne, do których dochodzi na tle imigracji. Przełożyło się to na wzrost poparcia dla polityków obiecujących ograniczenie imigracji.

Przykład Niemiec: w najnowszym sondażu YouGov 29% Niemców wyraziło gotowość głosowania na Alternatywę dla Niemiec (AfD), która postuluje radykalne ograniczenie imigracji. To nigdy nie zdarzyło się wcześniej w przypadku tej partii.

W Unii Europejskiej zmiana nastawienia do imigracji przełożyła się na rzeczywiste decyzje polityczne. Parlament Europejski w ostatnich miesiącach przyjął przepisy ułatwiające deportacje obywateli państw trzecich bez prawa pobytu, a kraje członkowskie mogą kierować ich do specjalnych centrów deportacyjnych poza UE.

Rzeczywiste koszty vs. wyobrażone zagrożenia

Debata w Szwajcarii przed referendum ilustruje typowy problem: negatywne skutki uboczne imigracji są często wyolbrzymiane, a jej pozytywne efekty niedoceniane. Przeciwnicy ograniczenia imigracji wskazywali, że bez migrantów szwajcarski system opieki zdrowotnej nie mógłby funkcjonować już dziś, a nowych nieruchomości nie miałby kto budować.

To samo dotyczy Polski. Choć debata publiczna koncentruje się na zagrożeniach dla rynku pracy i integracji, mniej mówi się o tym, że bez migrantów wiele sektorów gospodarki po prostu by upadło. Brakłoby pielęgniarek, budowlańców, pracowników sezonowych w rolnictwie.

Podsumowanie: droga między ekstremami

Perspektywa Szwajcarii pokazuje, że całkowite ograniczenie imigracji to kosztowna strategia dla gospodarki. Polska, która dynamicznie zmienia się w cel imigracji, potrzebuje świadomej polityki – ani całkowitych zakazów, ani całkowitej otwartości, ale pragmatycznego podejścia uwzględniającego potrzeby rynku pracy i zdolności integracyjne społeczeństwa. Liczby mówią jasno: migranci są już nieodłączną częścią polskiej gospodarki, a ich rola będzie rosnąć.

Najczęstsze pytania

Ilu migrantów przebywa obecnie w Polsce?

Według ONZ w 2024 roku w Polsce przebywa 1,7 mln osób urodzonych za granicą (5% populacji). Jednak eksperci z NBP szacują, że uwzględniając szarą strefę, liczba ta może sięgać 2,5 mln, czyli 7% populacji kraju.

Jaki procent pracujących w Polsce to migranci?

Szacunki ekonomistów z NBP wskazują, że już niemal co dziesiąta osoba pracująca nad Wisłą jest cudzoziemcem, gdy uwzględni się pracę w szarej strefie.

Jakie byłyby ekonomiczne skutki całkowitego ograniczenia imigracji?

Przykład Szwajcarii pokazuje, że bez migrantów realny PKB kraju mógłby zmniejszyć się o około 12% do końca stulecia. Brakłoby pracowników w opiece zdrowotnej, budownictwie i innych kluczowych sektorach.

Czy imigranci konkurują z lokalnymi pracownikami?

Migranci nie tylko konkurują o miejsca pracy, ale przede wszystkim uzupełniają niedobory pracowników. Są zarówno źródłem popytu, jak i podaży pracy, szczególnie w sektorach, gdzie brakuje rąk do pracy.

Na podstawie: Money.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.