Local content w państwowych projektach: jak polskie firmy mogą zyskać
Local content ma wspierać krajowe firmy w dużych inwestycjach państwowych. Sprawdź, jakie plany ma resort aktywów i jak to wygląda na przykładzie Totalizatora…
Local content to model, w którym państwowe inwestycje i zamówienia są projektowane tak, by większą część wartości zostawiały w kraju. Na tle dużych projektów energetycznych i zbrojeniowych ma on dziś szczególne znaczenie, bo decyduje o tym, czy polskie przedsiębiorstwa będą jedynie podwykonawcami zagranicznych koncernów, czy partnerami z realnym wpływem na technologię.
Czym jest local content i dlaczego rząd do niego wraca?
Pojęcie to dotyczy udziału rodzimych firm, pracowników i łańcuchów dostaw w projektach finansowanych lub nadzorowanych przez państwo. Minister aktywów Wojciech Balczun uczynił je jednym z trzech filarów swoich priorytetów, obok finansowania przemysłu zbrojeniowego i wprowadzenia jednolitych standardów kompetencji w spółkach Skarbu Państwa. Priorytety te zostały nakreślone po rekonstrukcji rządu sprzed roku, a sam temat omawiano podczas 15. Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie.
Resort pracuje nad kilkoma narzędziami jednocześnie: zespołem roboczym, który ma doprecyzować definicję local contentu, kodeksem dobrych praktyk oraz marką inicjatywy, pod którą mają działać kolejne działania. Bez wspólnej definicji trudno bowiem mierzyć, czy dany projekt rzeczywiście wspiera krajowych wykonawców.
Ile pieniędzy trafi do energetyki?
Największa pula środków wiąże się z sektorem energetycznym. Plan zakłada nakłady rzędu 1 bln zł w ciągu dziesięciu lat. Obejmują one kilka kierunków, które warto zestawić obok siebie:
| Obszar inwestycji | Charakter projektu |
|---|---|
| Mikroatom | Małe reaktory modułowe |
| Wielki atom | Duża elektrownia jądrowa |
| Farmy wiatrowe | Odnawialne źródła energii |
| Bloki gazowe | Moc szczytowa i stabilizacja systemu |
| Modernizacja sieci | Przesył i dystrybucja energii |
Każdy z tych obszarów oznacza zamówienia dla dziesiątek lub setek firm: od budowlanki, przez produkcję konstrukcji stalowych, po usługi inżynieryjne. Z perspektywy polskiego przedsiębiorcy kluczowe jest więc to, na jakim etapie łańcucha będzie mógł wejść.
Gdzie local content już dziś zawodzi?
Najbardziej wymowny przykład to morska energetyka wiatrowa. Ponad 90 proc. środków wydawanych w tym segmencie trafia za granicę, a w Polsce nie działają rodzime fabryki turbin. Oznacza to, że nawet przy rosnących inwestycjach znaczna część wartości nie zostaje w kraju. Państwo chce to zmienić, między innymi przez ustalenie, jak mierzyć udział krajowych podmiotów.
Pomocne ma być pilotażowe badanie, które w tym roku przeprowadzi Główny Urząd Statystyczny. Jego celem jest sprawdzenie, jaki udział local contentu występuje w energetyce. Bez takich danych debata pozostaje w dużej mierze deklaratywna.
Równolegle Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej uruchomiło zespół zajmujący się instrumentami finansowymi i gwarancjami dla małych i średnich przedsiębiorstw. W branży zbrojeniowej zaplanowano z kolei procedury przeddialogu, które mają ułatwić kontakt wykonawców z zamawiającymi jeszcze przed ogłoszeniem przetargów.
Przykład Totalizatora Sportowego
Totalizator Sportowy, według słów jego prezes Beaty Stelmach, to trzecia największa firma w Polsce pod względem przychodów. Spółka prowadzi 17 oddziałów regionalnych, uruchomiła drugie w kraju internetowe kasyno, a jej platforma autorska powstała we własnym zakresie przy udziale własnych inżynierów.
Najciekawsze są jednak liczby dotyczące zamówień. Około 90 proc. z nich trafia do krajowych partnerów, a 10 proc. do zagranicznych. Wpływy do budżetu i funduszy w ubiegłym roku wyniosły prawie 6 mld zł, podczas gdy dziewięć lat wcześniej było to 2 mld zł.
| Wskaźnik | Dziewięć lat wcześniej | Ubiegły rok |
|---|---|---|
| Wpływy do budżetu i funduszy | 2 mld zł | prawie 6 mld zł |
| Udział zamówień dla krajowych partnerów | – | ok. 90 proc. |
| Udział zamówień dla zagranicznych partnerów | – | ok. 10 proc. |
Stelmach podkreśla, że zamawiający powinni szerzej angażować polskie podmioty, także w roli integratorów zagranicznych technologii. To istotna różnica: polska firma nie musi wtedy wytwarzać każdego elementu sama, lecz może łączyć rozwiązania z różnych źródeł i odpowiadać za całość projektu.
Co to oznacza dla Ciebie?
Dla przedsiębiorcy z sektora usług technicznych, budownictwa czy produkcji komponentów zmiana kierunku oznacza przede wszystkim sygnał rynkowy. Jeśli plany dotyczące energetyki i zbrojeniówki zostaną zrealizowane, rośnie szansa na zamówienia, ale tylko dla firm, które przygotują się wcześniej: zaktualizują kompetencje, zadbają o certyfikaty i zrozumieją wymogi zamawiających. Warto śledzić prace nad definicją local contentu, bo to ona będzie decydować o tym, co dokładnie zostanie policzone jako udział krajowy. Dla menedżera w spółce Skarbu Państwa kluczowe będą z kolei nowe standardy kompetencji, które mogą wpłynąć na sposób prowadzenia przetargów. Jedno jest pewne: im szybciej polskie firmy zaczną myśleć o roli integratora, tym większy zysk może zostać w kraju.
Na podstawie: GazetaPrawna.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.